LookBook.pl - satyr-icon - [Chemical sistarz]

monia zaprasza: satyr-icon - [Chemical sistarz]

Chemical sistarz

Zatrzeszczałam paczką chipsów i przełączyłam program.
-.. od kiedy używam podpasek firmy Beaver*, pozwalam sobie na dłuższe miesiączkowanie- zapiszczała z ekranu wychudzona siedemnastolatka, która w pierwszej kolejności posądziłabym o zaawansowaną anoreksję - jestem prawdziwą kobietą i dlatego dbam o swoje ciało- rzuciła mi propaganda w twarz- mam swoje “dni” a robię wszystko to, na co mam ochotę!- po czym wygięła swoje użebrowane ciało w pozycji godnej hinduskiego jogina i wyszczerzyła zęby w nieszczerym uśmiechu. Z głośników popłynęła muzyczka lekka łatwa i przyjemna a damski jedwabny głosik zachwalał korzyści płynące z używania podpasek, pomagając sobie przy tym komputerową grafiką. Zazgrzytałam zębami i w przypływie szału rozdarłam torebkę chipsów, malowniczo rozsypując je na siebie, czerwoną sofę i śpiącego obok mnie mężczyznę. Obrazu na ekranie nie powstydziłyby się wczesne filmy Woodiego Allena - olbrzymia podpacha zabarwiała się najwyraźniej krwią Obcego z Nostromo, ukazując nam plastycznie jak to kobiety krwawią na ultramarynę.
- Nie wytrzymam- darłam się lepiej od starego prześcieradła- to nasze matki rzucały stanikami na stos, na stos, a oni nam teraz wmawiają że cooo, że coo!!! Że krwawimy na niebiesko, a co my jesteśmy wszystkie, cooo!!??? Hiszpańskie królewny, niebieska krew mamy??? A do diabła z wami wszystkimi!!! – po czym trzasnęłam resztką chipsów w telewizor, zostawiając osłupiałego mężczyznę, nie rozumiejącego nic z mojej tyrady i wyszłam do łazienki.

    Tu było chłodniej, cicho i byłam sama. Spojrzałam w lusterko. Spoglądanie w lusterka polecają psychologowie, jako dobre rozpoczęcie dnia (taki codzienny sadystyczny Katharsis), spójrz i uśmiechnij się do siebie! Hej, dziś będzie piękny dzień - wpadniesz pod samochód, teściowa cię odwiedzi a faceta zwolnią z pracy (niepotrzebne skreślić).

    Ja po dłuższym spojrzeniu robię się niespokojna, bo głupio tak wpatrywać się samej sobie w oczy. Ciągle jeszcze niespokojna bo obejrzeniu głupiej reklamy dla odmiany rozejrzałam się po łazience. Wzrok utknął na niebieskim opakowaniu firmy Beaver ze sławetnymi podpaskami…sama ich używam…jestem kobietą i dlatego dbam o swoje ciało…uaaaaa!!! Same jesteśmy sobie winne – pomyślałam smutno i filozoficznie.
    Pozwalamy koncernom chemicznym żywić się naszym pragnieniem byciu piękniejszą, młodszą, zgrabniejsza, gładszą etc., etc.. Wsmarowujemy w siebie bez opamiętania kremy na cellulitis, na rozstępy, przeciwko zmarszczkom, przeciwko komarom, przeciwko wolnym rodnikom (czy ktoś mnie może oświecić w tej gestii ?), antystresowe, rozświetlające, (proponuje wsadzić sobie wiadomo gdzie – jarzeniówkę - podobno efekt będzie ten sam..heheh ), opalające (to tak a propos ze niby lubimy kontrasty), wygładzające (żelazko), naciągające (gumka), wreszcie, by przemówić do naszego ego, wmawia się nam ze jesteśmy tego wszystkiego warte.
    Hmmm. Sama używam pianki do golenia (damskiej- bo przecież odgadnięto nasze potrzeby), pianki do włosów prostowania i stawiania na volumen (po polsku niby objętość, ale się źle kojarzy z otyłością, wiec nieczęsto stosowane), mam specjalny żel na zniszczone końcówki, szampon na łupież (a nuż się przydarzy), na włosy bez połysku, na połysk bez włosów, na rozczesywanie, na niełamanie, na układanie, na uzdrawianie a takiego normalnego na mycie, to właśnie chyba nie posiadam. Posiadam za to kilka rodzajów talków tudzież pudrów do ciała (taka mała perwersja), cztery dezodoranty, dwa antyperspiranty (w tym jeden na świeżo ogolone pachy, jakbym się zacięła, to nie będzie bolało a może trzecia pierś mi wyrośnie). Czy wspomniałam już o perfumach?
Pewno, też mam. Mam takie na smutne dni, na lato i na zimę. Niedługo kupię sobie takie tylko na wtorek albo na niedziele, bo się z pewnością pojawia jako nowość, bez której nie możemy się przecież obejść. Mam, i podobno są Allergic Tested not on Animals, tylko na biednych kobietach, które pryskają sobie te świeżo ogolone pachy.
Moja mama dla odmiany używała całe życie kremu Nivea, produkowanego jeszcze w Polsce, niereklamowanego zbytnio ale trudno dostępnego. Powszechnie wiadomo było, że tenże krem stanowił wspaniały ersatz dla zagubionej pasty do butów…Jako perfum - Madame Walewska (nie powiem, naprawdę ładnie pachniały, można powiedzieć, taki nasz mały wkład w “kurture” zapachowa).
Sypiam w pościeli wypranej w proszku aktywnym już w trzydziestu stopniach, bo to jest “in” i bardzo “eco”. Wypłukana jest w płynie aromaterapeutycznym, żebym dobrze spala i nie musiała przed snem łykać prozacu. Piżamę mam z mikrofazy, bo to przyjemne dla skóry, chusteczki do nosa sa podwójnie powlekane, żebym nie podrapała sobie mojego świeżo zoperowanego Jacksonka, mój krem do rak jest aktywny w nocy prawie tak jak mój sąsiad i jego kochanka, a nawet jeśli się nie wyspie, to na nogi postawi mnie kolumbijska kawa, zbierana na polach sąsiadujących z przypadkową uprawą koki.

Ufff…
Westchnęłam i mimowolnie sięgnęłam po jedną z moich ulubionych zielonych maseczek (odstresowująca i odświeżająca…), wymazałam sobie sobie twarz a z pamięci niebieską podpaskę. Eee tam. Wszystko jedno.
Mężczyzna zapukał i powoli otworzył drzwi trzymając w reku słuchawkę.
- Dzwoni twoja przyjaciółka i molestuje mnie o nazwę jakiegoś kremu a ja nie mam pojęcia..- powiedział przejętym głosem ze zgrozą wpatrując się w moja zgniłozieloną twarz topielicy. Roześmialiśmy się oboje. Ja prysnęłam zielonym zasychającym szlamem, on rozświetlił swoim uśmiechem pasty do wybielania zębów cała ponura atmosferę.
- …ach, wy – powiedział powoli – wy chemical sistarz….


* Beaver – tak mi się głupio skojarzyło, ale po angielsku oznacza to bobra i jest to używane jako nazwa dla …
22.10.2006 Anna.Wu

regulamin polityka prywatnosci design by manto
webmaster: Jan Kurek - Kan'Jar
blog showroom wu.wu.wu moda satyr-icon looknij kontakt sklep personal shopper personal shopper personal shopper zam�w ! zadaj pytanie regulamin zamowien