![]() |
Dlaczego gwiazdy nie błyszczą? |
|||
Zastanawiam się, dlaczego polskie "gwiazdy" kina nie błyszczą? Dlaczego ludzie z branży filmowej nie dbają o swój wygląd? Przesadzam?Przejrzyjcie internetowe galerie po ostatnim festiwalu w Gdyni. Smutno, brzydko, bez pomysłu, mizeria stylu, dominują pseudoklasyczne żakiety, zwykłe bawełniane bluzki, powyciągane koszule i okropne podkoszulki do kiepskich jeansów! Nawet na finałowej gali było niewiele lepiej, jakby wszyscy przyjęli, że w Polskim kinie nie szata zdobi a wybitny artysta i w podkoszulku zachwyca. Cóż, jednak nie zachwyca! (sprostuję: niektórych internautów zachwyca, że niby tak swojsko, skromnie, elita się nie wywyższa-równiachy, nie szpanują jak w paskudnym Holywood!) ![]() Chyba wśród filmowców w Gdyni krąży duch inteligenta od moralnego niepokoju w obowiązkowym naciągniętym swetrze czy flanelowej koszuli! Czyli wiadomo: dbasz o opakowanie znaczy żeś próżny i na myślenie na pewno nie masz czasu. A ja po prostu się dziwię! Znacie to excytujące czekanie na specjalną okazję, żeby się fajnie ubrać, założyć nowy but, wiadomo: lans. Kto nie lubi poczuć się ekstra, odświętnie, inaczej niż na zabiegany "codzień"? Festiwal w Gdyni to święto rodzimej branży, feta i jedna z nielicznych tak ważnych okazji w Polsce, żeby się pokazać. A tu co? Patrz wyżej. W dodatku fryzurami załamać się można, (w niektórych przypadkach chodziłoby tylko o mycie!), makijażu - jeśliś ciekawa - nie podpatrzysz bo go nie ma. Czy to obłudna skromność: jak inni nie to ja też nie wyskoczę przed szereg! Czy niepisana zasada: im skromniej (brzydziej, nudniej, pospoliciej) tym lepiej? Byle tylko wtopić się w tłum, nie wyróżnić? ![]() ![]() Ten banał pewnie wielu z Was wyznaje: moje ciuchy to ja, wyrażają mnie, komunikują coś o mnie na tym pierwszym, podstawowym ale cholernie ważnym poziomie! (oceniamy, oceniacie, oceniają po wyglądzie!!!) Ciuchy, dodatki, trochę fantazji i odwagi to przecież najprostszy - i jakże przyjemny sposób, żeby zasygnalizować swoją oryginalność, podkreślić osobowość, zwrócić na siebie uwagę! A w takim miejscu jak Gdynia w czasie festiwalu przyciągać uwagę (publiczności, branży, fotoreporterów) koniecznie wypada, należy zapaść w pamięć. Zresztą w aktorstwo wpisany jest ekshibicjonizm i narcyzm (w odpowiedniej dawce niezbędne), dlaczego u nas ciągle się tego wstydzi? Nie umiemy się sprzedać (to też się źle kojarzy), chcielibyśmy raczej zostać wybrani, namaszczeni, wyłowieni z tłumu dla inteligentnego wyrazu twarzy, a sprzedaje się przede wszystkim dobre opakowanie, ot marketingowy banał. Aktorów najczęściej widzimy w tym, co inni dla nich wybiorą, jak ucharakteryzują, nie są sobą tylko graną postacią. Tym ciekawiej byłoby zobaczyć, jak kreują siebie sami, prywatnie czy półprywatnie lub choćby w takiej Gdyni. By konsekwentnie stworzyć swój image potrzeba nielichej samoświadomości, gustu i najlepiej deczko extrawagancji (ach ta Bjork czy Truman Capote!). Go ahead movie stars! Jak nie wy to kto? A za Wami miliony oglądaczy i podglądaczy! I nasze ulice nie będą już takie ponure! Ups! Rozmarzyłam się sielsko! p.s. już nie mogę się doczekać przyszłorocznej Gdyni! zdjęcia pochodzą z: onet.pl autor: Paweł Gościcki |
||||
| 27.09.2006 | dezet | |||
LookBook.pl - moda - [Dlaczego gwiazdy nie błyszczą?]
webmaster: Jan Kurek - Kan'Jar








