![]() |
London Fashion Week |
|||
|
Niedawno zakończony London Fashion Week był pierwszym, na którym gościły także dziennikarki Lookbook.pl. Zdobycie akredytacji prasowej, które ponoć jest niezwykle trudne, nam przyszło z nieoczekiwaną łatwością. Postanowiłyśmy więc rzucić się w wir oglądania ciuchów, rozmawiania tylko i wyłącznie o ciuchach i nawiązywania rozmów od „cześć, masz świetny: sweter, płaszcz, spódnicę” (niepotrzebne skreślić). Raj, po prostu raj. Oszałamiające było wszystko. Nie tylko same ubrania, ale cała otoczka LFW, organizacja, niesamowita otwartość projektantów i genialne imprezy (nie samą modą człowiek żyje). Przygnębiające natomiast to, że gdyby polskim projektantom dać takie możliwości u nas mogłoby być tak samo… ![]() Spacerując po Londynie według mapy wyznaczonej przez organizatorów spotkałyśmy wiele odmian mody. Pierwszy przedstawił nam się street wear na targach To Be Confirmed (www.2beconfirmed.com). Najlepsze marki, przy piwku i muzyce serwowanej przez świetnych didżejów, prezentowały swoje propozycję na przyszłą zimę. To tam jeszcze bardziej pogłębiła się nasza fascynacja czaszkami jako wzorem wykorzystywanym jak najmniej dosłownie. ![]() Później przyszła pora na bardziej zobowiązujące spotkanie. Choć w namiocie. To właśnie w namiocie przed muzeum narodowym British Fashion Council prezentował wszystkich projektantów uczestniczących w London Fashion Week. Zdecydowanie największe wrażenie zrobiły na nas wszelkiego rodzaju akcesoria, torebki w kształcie wazonów , okulary (www.lindafarrowvintage.com www.culterandgross.com) vintage chyba z wszystkich dekad i powalające kapelusze (zdjęcie poniżej). Zdumiewający był też dział ecofashion. Moda zaangażowana ekologicznie? Hmn…bielizna zrobiona z włókien soi jest bardzo miła w dotyku. A kreacje recyklingowe zaskakujące jak u Gary’ego Harvey’a (www.garyharveycreative.com), który zaprojektował sukienkę z klasycznych toreb w kratkę (takich jak ze stadionu dziesięciolecia). Podobały nam się także recyklingowe torebki, między innymi robiąca furorę we włoskim Vouqe meksykańska marka Nahui Ollin (www.nahuiollin.com) i amerykańska Again NYC (from junk to funk) (www.againnyc.com) ![]() Myślałyśmy, że już nic nie może nas zaskoczyć. A jednak. Podczas właściwie całodniowego zwiedzania „namiotu” zawarłyśmy sporo zaskakujących znajomości, między innymi z panem w kolorowej rasta czapce i dziurawych trampkach, który później okazał się jednym z najbardziej znaczących w Londynie redaktorów mody oraz panią w ogromnym kapeluszu, który i tak nie odwracał uwagi od jej megadługich, około 7 centymetrowych paznokci. Pełniła taką samą funkcję jak wyżej wymieniony pan. Obejdzie się bez nazwisk. Opisywany już na Lookbook pokaz Manish Arora zatkał dech w piersiach. Trochę delikatniejszy, ale równie dopracowany był pokaz Berube (www.berube.co.uk) . Projektantki, która zaskoczyła wszystkich skromnością kolorów, ale i niezwykłymi kształtami swojej jesienno/zimowej kolekcji. Oszczędny ani kolorystycznie ani w formie nie był Eley Kishimoto (www.eleykishimoto.com). Dużo czerwieni, niebieskiego i geometrycznych wzorów przytłaczało, ale na długo nie dawało o sobie zapomnieć. ![]() Największe wrażenie zrobił pokaz Tatanaka (www.tatanaka.com) . Bliźniaczki-projektantki wyraźnie zainspirowane pomysłami Nicolasa Ghesquiere z Balenciagi stworzyły niesamowite sukienki jakby dmuchane powietrzem, trochę w stylu lat 60-tych, ale nowocześniejsze i oryginalniejsze. A co na to londyńska ulica? Ulica czeka z niecierpliwością na film „factory girl”, ubiera sukienki vintage koniecznie ze wspomnianych już lat 60tych, słucha Lily Allen i nosi się jak ona: kobiece sukienki, stare adidasy, kolorowe powieki i dużo złotej biżu. Najciekawsze z poznanych marek postaramy się Wam przedstawiać regularnie i dokladnie. |
||||
| 28.02.2007 | osa | |||
LookBook.pl - moda - [London Fashion Week]
webmaster: Jan Kurek - Kan'Jar












